Sytuacja, od której zwykle się zaczyna
„Transformacja cyfrowa” to określenie, którego nikt nie używa u siebie w firmie. W rozmowie brzmi to inaczej: ktoś co miesiąc przepisuje te same dane z jednego miejsca do drugiego, dwa działy podają zarządowi różne liczby za ten sam okres, a opis produktu funkcjonuje w pięciu wersjach, zależnie od tego, kto go ostatnio wysyłał klientowi.
Dane krążą przez ludzi
Te same informacje trafiają po kilka razy w różne miejsca, ręcznie. Każde przepisanie to okazja do pomyłki i czas, którego nikt w firmie nie rozlicza, bo rozkłada się po trochu na wszystkich.
Liczby się nie zgadzają
Zestawienie z jednego miejsca nie zgadza się z zestawieniem z drugiego. Ustalenie, które jest bliższe prawdy, zajmuje więcej czasu niż pytanie, które je wywołało.
System wyrósł z firmy albo firma z systemu
Narzędzie wybrane lata temu obsługuje dziś część tego, czym firma się zajmuje. Reszta dzieje się obok w arkuszach, mailach i w głowach kilku osób.
Co obejmuje ten obszar w Grupie
Transformacja cyfrowa rzadko jest jednym projektem z datą końca. Częściej jest to kolejność decyzji: co uporządkować najpierw, żeby kolejny krok w ogóle miał sens. Zaczynamy od ustalenia tej kolejności, bo to ona najmocniej wpływa na koszt całości.
Główny system firmy
System klasy ERP, w którym prowadzone są finanse, zasoby, zamówienia i rozliczenia. Pomagamy ustalić, czy obecny da się rozwinąć do dzisiejszych potrzeb, czy sensowniejsza jest zmiana, a potem przeprowadzamy to, na co się zdecydujecie.
Dane o produktach i usługach
Jedno miejsce, z którego biorą się opisy, parametry i materiały dla wszystkich kanałów sprzedaży, zamiast osobnej wersji dla każdego z nich. To warstwa określana jako PIM, ale problem, który rozwiązuje, jest prostszy: żeby klient i handlowiec widzieli to samo.
Połączenia i oprogramowanie na zamówienie
Spinanie narzędzi, które mają wymieniać się danymi bez udziału człowieka, oraz budowa tego, czego standardowe systemy nie obejmują: aplikacji internetowych i mobilnych pisanych pod konkretny proces w firmie.
Kto prowadzi taki projekt
W Grupie GOTOMA ten obszar dzieli się między trzy spółki. O tym, która wchodzi, decyduje charakter projektu.
GOTOMA Software House
Wchodzi, gdy trzeba dopasować oprogramowanie do tego, jak firma pracuje: wdrożyć albo rozbudować główny system, spiąć narzędzia ze sobą i napisać to, czego w standardzie nie ma.
GOTOMA.pl ›GOTOMA GENERAL
Wchodzi, gdy projekt jest inwestycją, a nie zmianą narzędzia: kilka lokalizacji, środowisko i sprzęt do zbudowania, wymagania wobec danych, finansowanie albo prowadzenie całości po stronie jednego wykonawcy.
GOTOMA GENERAL ›Codarius
Wchodzi, gdy uporządkowane dane mają trafić do kanałów sprzedaży online i tam pracować na stronie, w sklepie i w materiałach dla klientów.
Codarius ›Nie musisz rozstrzygać tego przed rozmową. Opisz, co dziś nie działa, a podział ustalimy po naszej stronie.
Rozwiązania AI
To obszar, w którym pytanie o AI pada zwykle na końcu rozmowy i jest zadane we właściwym momencie. Mechanizmy oparte na AI pracują na danych, więc ich wartość zależy wprost od tego, czy dane są kompletne i czy wiadomo, które źródło jest obowiązujące. Firma, która właśnie porządkuje tę warstwę, robi jednocześnie najwięcej z tego, co i tak byłoby potrzebne później.
Nie znaczy to, że z AI trzeba czekać do końca porządkowania. Znaczy tyle, że kolejność ma wpływ na wynik i że ustalamy ją w konkretnym procesie, a nie na poziomie deklaracji.
To, co system przygotuje, i to, co na tej podstawie trafia dalej, rozdzielamy na starcie. Decyzje z konsekwencjami (finansowymi, umownymi, handlowymi) zostają po stronie ludzi. Traktujemy to jako zasadę projektową, według której układamy zakres, a nie jako ustawienie do zmiany w konfiguracji.